Upiekłam ten niby chleb, bo bardzo zaintrygował mnie przepis podany przez dietetyczne Siostry. Nie trzymałam się twardo podanych ilości składników, a jedynie potraktowałam je jako wytyczne. Nie wiem zatem jak smakuje oryginał, ale ta moja wersja naprawdę wyszła smaczna. Chleb świetnie sprawdził się w formie grzanek, opieczony w piekarniku z warstwą pieczonej piersi kurczaka, plastrami świeżych pomidorów i posypki z żółtego sera. Przepis wart zapamiętania i powtórzenia!
Składniki wg oryginalnego przpisu, u mnie było wszystko na oko, bo miałam więcej fasoli:)
- 1 puszka fasoli białej (dla koloru, a tak naprawdę może być każda!)
- 4 jajka
- 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
- 1/2 łyżeczki sody
- 2 łyżki oliwy z oliwek
- 1/2 szklanki mleka w proszku odtłuszczonego, granulowanego (dałam niegranulowane)
- 4 łyżki jogurtu naturalnego 0% tłuszczu, bez dodatku cukru
- 1 łyżeczka tymianku
- 1 łyżka siemienia lnianego (dałam mak)
- 2 łyżki ziaren sezamu (nie dałam)
- dodatkowo doprawiłam masę wegetą
Z opłukanej i odcedzonej fasoli robimy purée i mieszamy z resztą składników, prócz ziarenek sezamu, które pozostawiamy do posypania chleba po wierzchu. Pieczemy 25-35 minut w temperaturze 180-190.
Nie jemy na ciepło!
Nie jemy na ciepło!

4 komentarze:
Intrygujący przepis! Chętnie wypróbuję, bo zapowiada się smacznie, lubię takie wynalazki:)
ja też lubię takie wynalazki:)
Zapisuje do wypróbowania:-)
Czuję się zszokowana. Ale chleb bardzo ciekawy :D
Prześlij komentarz